kobieta na stopie

Autor: Stanisław Kwiatkowski, Gatunek: Poezja, Dodano: 13 czerwca 2018, 13:16:12

 

tajemnicza laska z grafiki 

wygląda jak krzywy kieliszek szampana

który ktoś źle wypalił w szklanej hucie 

swoim nietrzeźwym chuchem

 

dla pragnącego napić się ignoranta

nie stanowi to utrudnienia

łapie ją w pasie na styku czaszki z nóżką

podnosi do góry i ustawia do pionu 

 

przy nalewaniu gazowanego płynu

kobieta patrzy z politowaniem na śmiałka

zamierzającego przyłożyć usta

do gładkiej powierzchni jej nagich pleców

 

chcesz ze mnie pić

nie jestem krynicą ani wodopojem

jestem źródłem twojego nieszczęścia

wylej co wlałeś i odstaw z powrotem na stopę

Komentarze (16)

  • Dzień dobry, złudzenie optyczne?
    Obiecany wiersz. Po pierwszym czytaniu. Muszę jeszcze ze dwa razy przeczytać.

  • Cześć.

    To jest prosty wierszyk, nie ma o czym mówić. Są kobiety, do których niektórzy faceci nie powinni się zbliżać, bo źle skończą, np. wpadną w alkoholizm, zostaną kinomanami albo zaczną pisać wierszyki.

  • Po drugim pomyślałam o Królestwie Szklanych Neuronów. To ja napiszę :)

  • Pisz, pisz.

    Lubię wszelkiego typu harmonie i harmonijki (królestwa), ale tak naprawdę podobają mi się wyłącznie zawodzące w chórkach cytry. O, choćby taka jak tu:

    https://www.youtube.com/watch?v=3WytEAFv_ig

  • My chyba o czymś innym rozmawiamy. Niedługo mistrzostwa świata w piłce nożnej.

  • Chyba tak, Ty o neuronach, a ja o babce z wierszyka nawijam.

  • Powinieneś to obgadać z kolegą. Najlepiej przy piwie. To jest to wyjaśnienie, obiecane? Ok, miłego.

  • Beata, nie przypominam sobie, abym obiecywał coś więcej niż wierszyk, więc nie marudź. Dawaj tekst o szklanym mózgu. Obiecałaś przecież :)

  • Może, bo Czemu tu taka nuda? Ale to za chwilę, - bo lato.:)

  • Dobra, zanim Ty skonstruujesz wierszyk, to powiem Ci w tajemnicy, że nie piję piwa, tylko wódkę.


    u cioci

    na imieninach
    pękały flaszki
    jedna po drugiej
    zmieniała się w tańcu
    Honorata Irena i Grażyna

    wujek Stasiek nie wytrzymał
    tempa rozmowy
    pytał skąd pochodzi
    mówię że ma do wyboru
    auto lub allochtonizm
    naszą naukę zniszczyły zabory
    pierdolnął pirueta
    głową o balustradę
    po pół godzinie
    zabrała go karetka
    patrzyłem jak odjeżdża

    na świetlnych sygnałach
    las przypominał witraż
    w paryskiej katedrze
    ufundowany przez damy
    do towarzystwa

    darłem się na całe gardło
    vive la France
    niech żyje Derrida
    niech żyje różnica Heraklita
    toast za toastem
    opróżniałem literatkę po literatce

    po czym Dariusz
    pierwszy sąsiad ciotki
    około drugiej w nocy
    wyznał swojej żonie
    choć wypił już może
    ze dwie zero siódemki
    że mnie kocha normalnie

  • Z Arturem siedzimy
    trochę się nudzimy
    Nudę zajadamy
    ja rzodkiewką
    Artur napoleonką

    Noski klonowe
    wkręcają się w słonko

    Następny będzie o neuronach.

  • Wiersz udany i fajnie poprowadzony. Mógłby stać obok tego o marionetce. Powstaje ciekawa galeria postaci. Wiele dróg skojarzeniowych otwiera tutaj samo słowo "stop". "Stać na stopie", czyli na jakimś "zakazie". A może - w ogóle - na nogach? Nodze? Ale przecież stop to także zespolenie wymieszanych materiałów. A jest  jeszcze i autostop. Laska z pierwszych wersów może być i dziewczyną, i atrybutem ślepca (niedowidzenie!, niewidzenie! nieprzewidzenie!). Sen pijaka w "szklanej hucie". Nie w „hucie szkła”, a w „szklanej hucie". Huta - wysoka temperatura. Szkło – butelka, kieliszek. Nałóg. A więc już na początku drogi naznaczenie tej "czarki" („czarownej laski”): została stworzona "w pijanym widzie", "nietrzeźwym chuchem". Laska - kieliszek. Kielich. Dlaczego nie puchar? I jest to: "między ustami a brzegiem pucharu", i to: "kropla przelewająca czarę", i - zwykła pułapka. A może - niezwykła, bo świadoma swego. Pułapka stojąca na stopie, czekająca na okazję. Żeby coś oświadczyć. Pragnienie i niespełnienie. I ostrzeżenie. I może też cierpienie samej laski - kieliszka do "szampana", który musi pozostać pusty.

    Ten komentarz to zarys moich wczorajszych refleksji. Wczoraj ich nie wpisałam, nie miałam czasu, a dzisiaj widzę, że zgadzają się z Twoją, autorską wizją (przeczytałam komentarze).

    Tak na marginesie - jest skojarzenie z dada, z tym znanym wszystkim żelazkiem z gwoździami na stopie. Tam - żelazko, którym nie przesuniesz po tkaninie, tu - kieliszek, który nie może być napełniony.

    Podoba się.

    (Wierszyki w komentarzach – Twój i Beaty, też fajne).

  • Gośka, linia imaginacyjna po której się poruszasz, a raczej tańczysz, nad, i pod tekstem, przytłacza mnie. Jest dużo ciekawsza od wiersza. Ile Ty tam widzisz wszystkiego?! Jesu! Jesteś niesamowita. Boję się Ciebie :)

  • Początek lat osiemdziesiątych. Długa kolejka po papier toaletowy. W kolejce kobieta i mężczyzna. Mężczyzna napiera na kobietę ciałem, ociera się o nią. Kobieta, wzburzona, odzywa się podniesionym głosem:
    -No wie pan! Co pan sobie myśli! Impertynent!!!
    Mężczyzna, głosem ściszonym, troszkę zdławionym:
    -Jak pani chce, mogę przestać...
    Kobieta, dużo ciszej:
    -Jaki obrażalski...

    No więc - mogę nie komentować. Nie chcę Cię straszyć!
    :)

  • Nie rób mi tego! Uwielbiam się bać!

    Kiedyś namiętnie oglądałem horrory, teraz trochę mi przeszło, przerzuciłem się na totalną masakrę, no wiesz, Rodzinka.pl, te sprawy :)

  • Jasne,
    Notre Dame.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się